Zaloguj się przez Facebooka! Zarejestruj się!

~jesionkiewicz



Obiekt nazywa się "The Propeller Nebula". Śmigło jest w samym środku kadru




Dzięki


Bardzo fajne!


Jak zawsze kłaniam się i dziękuję za komentarze.


Dedykowany, customizowany Orion UK AG12.


No, nooo... Super, tym bardziej, że jest jak piszesz, czyli wykonanie takiego zdjęcia z Polski jest już nielada wyczynem, a Twoje wyszło świetnie. Gratuluje!


@ELektron - no musimy zaczekać na jego "sezon". W poprzednim się nie dało - z przyczyn wielu (choćby pogody i przebudowy sprzętowej). Na pewno doczeka się realizacji.

Astrofotografia to dziedzina na całe życie. Tu wszystko trwa, trwa... a i tak to tylko mignięcie na tarczy czasu wszechświata


Jak zawsze serdecznie dziękuję.


Artus - dziękuję, ale nie przesadzaj. Ja nie jestem nikimi niezwykłym. Wszystko to kwestia determinacji i celu. Przede wszystkim nie zaczyna się od takiego sprzętu. To ewolucja. U mnie trwa już wiele lat. W zaawansowaną astrofotografię można wejść za cenę lustrzanki z kategorii semi-pro (np. Canon 5D m2). Czy to dużo? Patrząt po tym, ile na rynku sprzedano takich lustrzanek, to chyba nie, jak na wielką pasję.

Górnej granicy oczywiście nie ma i każdy zainwestowany $ będzie w zdjęciach widoczny. Astrofotografia jest bardzo techniczną dziedziną i bez sprzętu niewiele się da zrobić - co chyba jest oczywiste.

Mimo wszystko, lot w kosmos jest droższy :P


Jeszcze raz wielkie dzięki za komentarze.


A dziękuję... i to bardzo. Poprawiłem tekst, bo jakoś mi się sporo błędów wygenerowało po skopiowaniu.


Pewnie, Takahashi TOA na montażu Astro-Physics


Serdecznie dziękuję za komentarze. Jest mi bardzo miło, że mogę dać Wam chwilę "przyjemności" pokazując zdjęcia.




Dtuna - takie rzeczy też robię To znaczy - obserwacje planet krążących wokół innych gwiazd. Do niedawna było to jeszcze w zakresie spekulacji, a dzisiaj proszę - dostępne jest to amatorom. Tu możesz zobaczyć krzywą przedstawiającą tranzyt takiej planety na tle innego "słońca":
http://www.flickr.com/photos/38250387@N02/3518550004/

Tranzytująca planeta przysłania blask swojej gwiazdy macierzystej, a wykres przedstawia jej jasność. Myślę, że to dosyć czytelne .

Jak zwykle dziękuję serdecznie za komentarze. Chyba nigdy nie przestanie mnie to ogromnie cieszyć. Bądźcie pewni, że prąd użyty na napisanie tych komentarzy nie idzie na próżno. Motywujecie mnie cholernie.


A tak przy okazji: którą wersję bardzie tolerujecie - tą, czy poprzednią? Chodzi mi tylko o wrażenia estetyczne, bez wnikania w kwestie techniczne.


Ładnie, ładnie... bardzo ładnie.


Dużo, dużo lepiej niż poprzednia wersja.


Dziękuję wszystkim za poświęcony czas na rzucenie okiem i napisanie paru słów. Kolor zapewne powstanie, tylko od tamtej chwili Warszawa tonie w chmurach (w nocy)


"Coś pięknego..!!!! Brak słów.. A będzie w kolorze?"

Chciałbym, może się uda... ale to niestety nie takie proste. Teraz jest okres białych nocy, więc będzie ciężko uzbierać materiał do koloru (każdy kanał R, G, B, wymagałby co najmniej kilku godzin ekspozycji). Inaczej mówiąc, potrzeba wielu pogodnych nocy, żeby zrobić to tak, jakbym chciał. W polskich warunkach 5 pogodnych nocy, do tego bez Księżyca, to równa się parę miesięcy - realnie - na ukończenie projektu.


BetterOffDead - no jest to zagadka logiczna, ale mogę odwrócić pytanie, w celu lepszego zrozumienia. Na jednym ze zdjęć pokazałem galaktykę. Widać jej kolory, świecenie, etc.

Każdy człowiek znajduje się blisko galaktyki, bardzo blisko - bo jest wręcz w jej środku. Jaki widzisz kolor naszej galaktyki - będąc aż tak blisko?

A teraz bezpośrednia odpowiedź na Twoje pytanie (wg mnie) - jeżeli będziesz się zbliżał do takiej mgławicy to w pewnym momencie, im będzie powiększać swoje rozmiary kątowe, zacznie zanikać. Jak będziesz już naprawdę blisko, to być może nie będziesz jej widział w ogóle.

Ale jeżeli się mylę i w pewnych specyficznych sytuacjach (odległość taka, że będzie ci się cały obiekt mieścił w polu widzenia oraz duża gęstość) uda się zobaczyć taką mgławicę, to oczywiście kolory zobaczysz takie, jak na ostatnim zdjęciu (bliskie).

Zdjęcia wąskopasmowe (to poprzednie) powstają po to, żeby zaobserwować struktury, które nie są osiągalne tradycyjnymi technikami. Gdyby szukać ziemskich analogii, to dobrym porównaniem będzie np. fotografia Roentgenowska. Dzięki niej możesz zobaczyć, co masz w środku.

Dlatego wyraźnie zaznaczam, które zdjęcia są w świetle widzialnym, a które narrowband, czyli w wąskich widmach.

W kontekście "prawdy" - obie techniki przedstawiają prawdziwy obraz kosmosu. Sam kolor, zabarwienie informacji z wąskich pasm jest sprawą wtórną, choć istnieją tu standardy (paleta kolorów Hubble'a).

I jeszcze jedna informacja, kosmos faluje w całym spektrum widmowym. Część którą możemy zobaczyć gołym okiem jest nikłym promilem tego, co dzieje się poza tym. To tak na marginesie...

Dzięki nowym technologiom obrazowania możemy zobaczyć coś, co jeszcze chwilę temu było całkowicie nieosiągalne.


"~Gopal - Ładne zdjęcie, choc trochę "nieostre". Nie mam pojęcia o astrofotografii, więc nie wiem, czy to błąd w sztuce czy takk to już jest. Nniby w końcu przez 2 godziny ziemia się troche obraca, więc jak ma byc ostro..."

Ostrość zdjęcia jest uwarunkowana wieloma czynnikami. W tym wypadku prezentowane zdjęcie jest w największej możliwej rozdzielczości na 1 piksel (dokładnie 1,4 sek. kątowej per piksel - a to znowu jest wynikiem ogniskowej i fizycznej wielkości piksela na matrycy).

Problem w tym, że ogranicza nas atmosfera ziemska (dlatego teleskopy wysyła się na orbitę. W swoim zachowaniu przypomina wodę - faluję, buja się i traci przejrzystość. Określamy to mianem "seeingu", który warunkuje maksymalną rozdzielczość z jaką jesteśmy w stanie zarejestrować dany detal. W Polsce przeciętny seeing wynosi 2,5-3 sekundy kątowe. Jak pewnie już zauważyłeś, to zdjęcie powstało poniżej tej granicy, choć tego dnia seeing wynosił około 2,5 sek. kątowej.

Inaczej mówiąc, przy takich warunkach nie dało by się uzyskać większej szczegółowości tego obiektu, jeżeli nawet użyłbyś ogniskowej x5. Zwiększy się sama skala obrazu, ale nie pojawią się żadne nowe szczegóły - detale.

W zdjęciach prezentowanych jako tzw. cropy (wycinki 1:1 z matrycy) zawsze będzie widoczna specyficzna miękkość. To po prostu rozmycie wynikające z ograniczeń atmosferycznych.

Zdjęcia można komputerowo wyostrzać, ja jednak tego nie praktykuję. Wyostrzanie powoduje powstawanie artefaktów, konturów, detali, które nie istnieją.

Dla porównania seeing np. w Nowym Meksyku wynosi średnio 1 sek. kątowa, a czasami mniej. Oznacza to, że mogę tam użyć ogniskowej (powiększenia) 2-3x większego niż w PL bez degradacji obrazu. Trafienie na warunki w PL, kiedy seeing sięgnie 1,5 sek. to jak cud nad Wisłą (mieszające się fronty umiarkowanego klimatu). Ale zdarzają się takie noce dwa razy do roku. Gdyby to zdjęcie wykonać właśnie w trakcie takiej nocy, to miałbyś przysłowiową "żyletę".

PS. Sekunda kątowa to 1/3600 stopnia.


"łał. A jak to zrobic zeby fote pstrykac 730 minut i wychodzi ostra ? przeciez ziemia sie kreci"

To jest właśnie największy problem. Do tego służy montaż paralaktyczny, czyli taka głowica której zadaniem jest kompensowanie ruchu ziemi. Dodatkowo system kontrolowany jest przez drugi teleskop prowadzący "guider" z kamerą, który stara się wychwytywać każde zakłócenia takiego "trackingu".

Przy długich ogniskowych dokładność tego prowadzenia jest wręcz niewyobrażalna. Uzyskiwana dokładność "prowadzenia" za gwiazdą jest na poziomie 0,5 piksela, czyli niecałej sekundy kątowej na niebie. Dzięki temu gwiazdy są okrągłe i punktowe, co jest warunkiem udanej astrofotografii i jednocześnie jej największym problemem.

Co do ogniskowej, to niektóre zdjęcia powstały przy 0,8 metra, inne przy 1 metrze. Gdyby chcieć porównać to do ekwiwalentu w tradycyjnej fotografii DSLR to trzeba by użyć obiektywu o ogniskowej 2 metrów aby uzyskać podobną rozdzielczość (maska bayera w DSLR zmniejsza efektywną rozdzielczość).

Paradoksalnie cały "pelikan" nie jest aż tak "mały". Gdybyśmy mieli większe oczy (rejestrujące więcej światła) to widzielibyśmy go gołym okiem.

Dla porównania największa widoczna na niebie galaktyka M31 w Andromedzie jest kątowo większa od Księżyca i widać ją gołym okiem - pod ciemnym niebem naprawdę dobrze.



1 2 3 Następna strona
© 2001-2017 Grupa Onet.pl SA - digart.pl v.6
RSS Wszelkie materiały i wypowiedzi zamieszczone w serwisie należą do ich autorów. Grupa Onet.pl S.A. i zespół digart.pl nie odpowiadają za ich treść.
strona główna | regulamin | zasady korzystania | faq | załoga | RSS | reklama | kontakt